Boromil’s Weblog

Just another WordPress.com weblog

Music Player Daemon (MPD), to – jak sama nazwa wskazuje – demon (server) usług muzycznych, a prościej – grajek naszych muzycznch zbiorów ;)

z 3 komentarzami

Zalety? Już podaję:

  • niskie zużycie pamięci RAM (trochę ponad 2MB) i procesora (można postawić server muzyczny nawet na 486 :D )
  • to demon – muzyka gra nawet przy wylogowanych wszystkich użytkownikach
  • multum interfejsów graficznych w dowolnych toolkitach (qt, kde, gtk, tk, java, ncurses i takie o których nikt nie słyszał i nie usłyszy:P)
  • muzyka przechowywana w bazie danych z możliwością dynamicznego wyszukiwania (rozwiązanie znane z amaroka, exaile, itunes) – żadnego szukania plików po systemie i ich ręcznego dodawania
  • obsługa wyjść audio tj.: ALSA, OSS, Shout (przydaje się przy budowie radia internetowego), NULL. Sprzętowe i programowe mixowanie wyjśća dzwięku
  • odtwarzanie muzyki bez przerw pomiędzy utworami
  • obsługa playlist z winampa/xmmsa/audaciousa
  • obsługa praktycznie dowolnego kodowania znaków w nazwach i tagach plików muzycznych
  • w wersji rozwojowej kolejkownie… i inne rzeczy których nie pamiętam w danej chwili :P
  • obsługuje chyba wszystkie znane mi formaty – a już na pewno te popularne, radzi sobie też z streemowaniem
  • w razie gdy system padnie (zabraknie prądu, Zły Bill zhakuje nam komputer) po jego zmartwychwstaniu muzyka gra jak gdyby nic się nie stało :P

Wady? A no są (przynajmniej dla niektórych jest to wadą) a dokładniej konfiguracja przebiega tylko i wyłącznie pod postacią edycji pliku /etc/mpd.conf… czy już wspominałem, że to demon a nie aplikacja dla wyklikaczy :P
Konfiguracja demona sprowadza się do edycji, z konta root, wcześniej wspomnianego pliku
/etc/mpd.conf
(który świeżo po instalacji może nosić miano mpd.conf.example). Należy zmienić w nim kilka rzeczy – najważniejsze to wskazać gdzie znajduje się nasz katalog z muzyką użytkownika na którego koncie będzie działała usługa, ścieżka do pliku
mpdstate (przywracanie do życia mpd w razie awarii kompa)
wyjście dźwiękowe (dla większości powinno działać ALAS) oraz kodowanie nazw i tagów (u mnie to UTF-8 u innych nie koniecznie). Plik zapisujemy (nadpisujemy) jako /etc/mpd.conf i to wszystko. Odświeżamy bazę poleceniem
/etc/rc.d/mpd create-db (lub jeżeli wasz system nie korzysta z rc.d: /etc/ini.d/mpd create-db”)
a następnie uruchamiamy demona
/etc/rc.d/mpd start (/etc/ini.d/mpd start)
Komendy mogą (i pewnie będą) się różnić trochę, w zależności od dystrybucji. Swój mpd.conf załączam w razie kłopotów.Co do klientów – przeznaczone są jak najbardziej dla klikaczy (no może nie wszystkie). Opisze tu trzy, które używam, bądź używam, na co dzień.

Pierwszy z nich to mpc – domyślny player konsolowy. Obsługa prosta jak budowa cepa.
W konsoli wpisujemy

mpc play
i muzyka gra, by za pauzować
mpc pause
a by całkowicie zatrzymać
mpc stop
Przydaje się też
mpc update
która to komenda odświeża bazę i znajduje w niej nowo dodane pliki”. Wpisanie samego
mpc
wyświetla informacje o odtwarzanym utworze. Proste, nie? Resztę opcji i opisy działania wyświetla sie za pomocą
mpc -h
Player może nie nazbyt efektowny ale dla kogoś na bardzo słabym sprzęcie lub przy zdalnym zarządzaniau usługą, nada się on w sam raz. Dodatkowo przydaje się jako interfejs do skryptów używanych np. w komunikatorach itp.

mpc

Drugi to Gimmix. Jest to mały programik napisany w C i przy uzyciu GTK2, z przyjaznym i czystym okienkiem z rozwijaną listą odtważania. Na moim celeronie 300A sprawuje sie znakomicie – ładnie wpasowuje się w resztę sytemu i ogółem wygląda nieźle :P Odwzorowano w nim wszystkie potrzebne funkcje głównego demona. Wyświetla on też ikonę w pasku tray, a po najechaniu na nią kursorem myszy, widać okienko z wiadomościami o utworze.

okno główne gimmix - rozwinięte

okno główne gimmix

Trzeciego klienta używam najczęściej. Zwie się Sonata. Napisany jest w całkowicie pythonie – jest lekki – choć nie tak jak gimmix – python to jednak kobyłka mała :P Posiada wszystko to co poprzedni opisywany klient, dodatkowo jednak ma kilka przydatnych “bajerów” które ucieszą klikaczy. Sonata potrafi na zawołanie pobrać okładkę albumu, opcjonalnie wykorzystuje lokalne obrazy jako okładkę. W każdej chwili można samodzielnie “rozkazać” klientowi by odszukał okładkę. Po ustaleniu okładki jest widoczna jej miniatura w głównym oknie oraz w okienku wyskakującym nad ikona umieszczona w pasku tray. Dwukrotne kliknięcie na okładkę otwiera okno, w którym znajdziemy zakładki: “Informacje o utworze” – jak sama nazwa wskazuje, info o aktualnym utworze (jakość, długość, ścieżka itp. itd.); “Okładka albumu”- większa wersja okładki :P ; “Informacje o albumie” – wszystkie utwory w danym albumie, jego długość oraz rok wydania; “Teks utworu” – tu wyświetlany jest automatycznie pobrany tekst piosenki. Ogółem bardzo przyjemny ;]

sonata tray

sonata główne rozwinięte

Listę innych klientów można znaleźć tu. Zachęcam do spróbowania, konfiguracja może się wydawać kłopotliwa, ale zapewniam że warto. Wcześniej korzystałem z amaroka… nie oszukujmy się – to wielkie bydle. “Mulenie” kompa zdarzało się mu dosyć często, zwłaszcza przy większych playlistach, dziwne zachowania związane z potrzeba uruchamiania dodatkowych usług na czymś innym niż KDE… zrezygnowałem i nie oglądam się za siebie. Niby mogłem używać xmmsa/audaciousa – jednakże po amaroku, bez bazy muzycznej żyć się już nie dało, no i jakoś nie che korzystać z czegoś co mi przypomina windowsa, aż w tami stopinu jak te klony winampa :P Życzę miłego eksperymentowania, w razie problemów polecam forum llug lub starego dobrego google ;D

Mój plik konfiguracyjny demona mpd.conf.

Written by boromil

kwiecień 15, 2008 @ 7:26 pm

Napisane w techlog

Tagged with ,

Odpowiedzi: 3

Subscribe to comments with RSS.

  1. …ja jestem wierny Sonacie :)

    klipnicki

    kwiecień 16, 2008 at 7:15 am

  2. jakoś mnie nie przekonało, Amarok jednak lepszy mi się wydaje, w końcu to ma tylko grać i umilać czas ;]

    a jak to cudo radzi sobie z LAST.FM ?

    lazowski

    kwiecień 16, 2008 at 5:49 pm

  3. to zależy od klienta – np. sonata ma wbudowaną obsługę last.fm – akuratnie amarok jest przeciwieństwem idei “tylko grac i umilać czas” – świadczą o tym tony rozszerzeń i funkcji w nim zawartych – choć nadal mile go wspominam ;)

    boromil

    kwiecień 16, 2008 at 6:21 pm


Napisz odpowiedź